Słysząc o teoriach spiskowych i o grupie, która rządzi światem wydaje się to czysto abstrakcyjne. Przecież to niemożliwe, by istniała grupa ludzi, która będzie w stanie dogadywać się co do losów świata. Poza tym jak niby mieliby się spotykać? Przecież takie spotkania musiałyby być tajne, nie do namierzenia i nie do podsłuchania. Jak uniknąć podejrzeń? Jak tuzy najważniejszych dziedzin gospodarki oraz przedstawiciele narodów mogą jednocześnie stworzyć okazję do takiego spotkania? Jak to możliwe, że na trop takiego procederu nie wpadną media? Dlaczego odbywa się to w tajemnicy w ustronnych miejscach, miast oficjalnie i przy obecności środków masowego przekazu?
Jak się okazuje wcale nie trzeba się z tym zbytnio kryć. Spotkania takie mają miejsce regularnie raz do roku w różnych częściach świata. Media nie poruszają tego tematu, pomimo faktu, że przedstawia pogwałcenie zasad polityki międzynarodowej. Medialne tabu.
Tegoroczne spotkanie odbyło się w hotelu Nafsika Astir Palace przy Apollonos Avenue 40 w Vouliagmeni, w Grecji. Zgromadziło całkiem pokaźną ilość gości - na stronie Alexa Jonesa znajdziecie dokłądną listę uczestników.
Zapraszam do przeczytania tekstu autorstwa Zbigniewa Jankowskiego, poświęconego klubowi Bilderberg.
Bilderberg - prywatna globalizacja kłamstwa
W maju 2009 r. z charakterystycznym orwellowskim obiektywizmem i zdumiewającym spokojem magazyn „Wprost” poinformował swoich czytelników, że „jak co roku, grupa około 130 polityków, bankierów i arystokratów z całego świata spotka się, (…) by wspólnie zastanowić się nad przyszłością świata.” Jednak „konferencja Grupy Bilderberg zapewne nie zostanie opisana na większą skalę w mediach”, wyjaśnił lojalnie autor artykułu. Jak wszyscy dobrze wiemy, opinia publiczna, którą magazyn „Wprost” kształtuje, nie powinna się przecież tą przyszłością za bardzo interesować. Mamy zaakceptować po prostu to, że „losy świata nie leżą w naszych rękach”, jak śpiewała kiedyś ostro Ostrowska.[1]
Od czasów wojny secesyjnej w USA cywilizacja zachodnia była areną powstawania i niezwykle gwałtownego rozwoju korporacyjnych imperiów przemysłowo-finansowych. Proces ten, będący efektem wielkiego transferu kapitału z Europy do Ameryki - przede wszystkim z giełdy londyńskiej przez imperium bankowe House of Morgan i konkurujące z nim skoligacone dynastie żydowskie (Rothschild, Warburg, Oppenheim), reprezentowane na Wall Street przez Kuhn, Loeb & Company pod kierownictwem legendarnego Jacoba Schiffa - doprowadził do silnej koncentracji władzy politycznej w rękach elity finansowej, o czym w roku 1966 w znanej pracy historycznej „Tragedy & Hope” profesor historii Uniwersytetu Harvarda i doradca departamentu obrony USA Carroll Quigley pisał: „elity kapitalizmu finansowego miały dalekosiężne cele, polegające na stworzeniu światowego systemu prywatnej władzy finansowej, która byłaby w stanie zdominować systemy polityczne wszystkich państw oraz gospodarkę całego świata. Ten system - pisał Quigley - miał być zarządzany w sposób feudalny przez światowe banki centralne, koordynujące działania poprzez tajne porozumienia, prowadzone na prywatnych spotkaniach i konferencjach”.[2]
Jednym z takich było legendarne już stowarzyszenie Bilderberg, będące „niezwykle interesującą grupą dyskusyjną, debatującą corocznie w sprawach szczególnej wagi zarówno dla Europejczyków jak i Amerykanów” - jak dyplomatycznie wyraził się o niej najbardziej aktywny uczestnik spotkań David Rockefeller, który poświęcił Grupie Bilderberg aż dwie strony w swoich bestsellerowych „Wspomnieniach”, wydanych w 2002 r. Pisał, że w maju 1954 r. za namową polskiego arystokraty Josepha Retingera książę holenderski Bernard zwołał konferencję, która odbyła się w hotelu Bilderberg w miejscowości Oosterbeek. „Konferencja miała pożyteczny cel”, twierdził Rockefeller i dlatego „wspólnie zdecydowano, że następnego roku powinna odbyć się ponownie”.[3]
Nie poinformowano jednak o tym prasy. Zresztą, wiadomo, konferencjami, które mają tak „pożyteczny cel”, media zwykle się nie interesują. I jest tego logiczny powód. Po pierwsze media nie interesują się spiskami elit politycznych, a Grupa Bilderberg od początku swego istnienia była encyklopedycznym przykładem organizacji stanowiącej „grupę osób działających tajnie i dążących do osiągnięcia wspólnego celu” (pożytecznego lub nie), jak prosto i czytelnie definiują słowo „spisek” leksykony. Po drugie skoro żyjemy w warunkach wolnego rynku, który „reguluje się sam”, to dla każdego dobrze wykształconego dziennikarza oczywiste jest to, że jedynym zajęciem bankierów i przemysłowców może być tylko i wyłącznie gra w golfa, a ta najnudniejsza rzecz na Ziemi nie jest w stanie zainteresować współczesnego konsumenta mediów preferującego dużo bardziej emocjonujące formy rozrywki.
Członkowie Grupy Bilderberg przez lata uspakajali wścibskich i „paranoicznych populistów”, że ich spotkania nie mają charakteru „tajności”, gdyż są to po prostu spotkania „prywatne” i odbywają się w „klubowej atmosferze” i spokoju, jaki można osiągnąć jedynie przez odizolowanie się od środków masowego przekazu. Niby ludzka sprawa - pogadać, ale „z kim i o czym” robi różnicę. Z punktu widzenia amerykańskiego prawa federalnego spotkania te są działalnością kryminalną, klasyfikowaną w kategorii „felony”, czyli „zbrodnie”. I dlatego nie wolno mówić o nich w mediach. Zgodnie z obowiązującą od 1799 r. ustawą Logana prawo federalne USA zakazuje obywatelom państwa jakichkolwiek samowolnych negocjacji z członkami obcych rządów państwowych, a dokładnie taka działalność uprawiana jest na spotkaniach klubu Bilderberg. Sam założyciel klubu książę Bernard zaangażowany był w działalność kryminalną. „W 1976 r. Grupę Bilderberg dotknął skandal, który niemal spowodował jej rozwiązanie - wspominał Rockefeller - Twierdzono, że książę Bernard zwrócił się do Lockheed Corporation z propozycją wykorzystania swego stanowiska w celu wpłynięcia na decyzje dotyczące zaopatrzenia holenderskich sił zbrojnych w zamian za znaczącą finansową rekompensatę. Przez cały rok liczba dowodów przeciwko księciu narastała wraz z sugestiami, że spotykał się z pośrednikami w czasie konferencji Grupy Bilderberg. Planowane spotkanie klubu w roku 1976 zostało odwołane i przez jakiś czas wyglądało na to, że Grupa Bilderberg przestanie istnieć”.[4] Te obawy okazały się jednak niepotrzebne. Po rocznej przerwie wznowiono spotkania tajnego towarzystwa, które od tamtej pory działa dalej z wielkim zaangażowaniem i, co tu dużo mówić, z wykorzystaniem niewiarygodnych możliwości.
„Członkowie Grupy Bilderberg zarządzają bankami centralnymi i dzięki temu są w stanie ustalać stopy procentowe, podaż pieniądza, ceny złota, a także to, które państwo otrzyma kredyt. (…) Każdy amerykański prezydent od czasów Eisenhowera należał do Grupy Bilderberg, choć nie chodzi o to, że uczestniczył w spotkaniach osobiście ale wysyłał na nie swoich przedstawicieli.” Wśród tych, którzy zignorowali ustawę Logana byli: Allen Dulles (szef CIA), Dean Acheson (Sekretarz Stanu za Trumana), Nelson i Laurence Rockefeller, Henry J. Heinz II (prezes H.J. Heinz Co.), Thomas L. Hughes (prezydent Carnegie Endowment for International Peace), Robert McNamara (Sekretarz Obrony za Kennedy’ego), William Bundy (prezydent Ford Foundation, redaktor Foreign Affairs), John J. McCloy (prezes Chase Manhattan Bank), George Kennan (były ambasador USA w Moskwie), Paul H. Nitze (przedstawiciel Schroeder Bank i uczestnik porozumień dotyczących redukcji zbrojeń), John D. Rockefeller IV (senator), Cyrus Vance (Sekretarz Stanu za Cartera), Eugene Black (prezydent Banku Światowego), Henry Ford III (Ford Motor Co.), Zbigniew Brzeziński (doradca Cartera i twórca Trilateral Commission), Alexander Haig (dowódca NATO i Sekretarz Stanu za Reagana). Do grupy należeli też Tony Blair, były premier Kanady Pierre Trudeau, szef Federal Reserve System Alan Greenspan, Hillary i Bill Clinton, John Kerry, Melinda & Bill Gates i Richard Perle. „Członkami stowarzyszenia są również ludzie, którzy kontrolują to, co każdy z was ogląda i czyta - baronowie mediów, jak David Rockefeller, Conrad Black (były właściciel ponad 440 publikacji prasowych od Jerusalem Post po kanadyjski The National Post), Edgar Bronfman [Seagram, Warner Music Group, Vivendi Universal], Rupert Murdock [magnat medialny, zarządca imperium News Corporation posiadającego m.in. takie perły jak Fox, Wall Street Journall, Harper Collins, SKY] oraz Sumner Redstone, właściciel [CBS Corporation, MTV Networks i] Viacom, międzynarodowego konglomeratu mediowego, który ma wpływy niemal w każdym segmencie tego przemysłu. To oni chronili tajemnicy tajnego stowarzyszenia i pewnie właśnie dlatego słowo „Bilderberg” brzmi dla ciebie obco” - pisał Daniel Estulin w tłumaczonym na 24 języki i publikowanym w 42 krajach międzynarodowym bestsellerze „The True Story of the Bilderberg Group”, wydanym w nakładzie ponad 155 tys. egzemplarzy przy 13 wznowieniach w samej tylko Hiszpanii. [5]
Rzeczywiście nazwa „Bilderberg” jest słowem prawie nieznanym. „Oficjalny słownik agencji Assosiated Press i najważniejszych gazet Ameryki”, Merriam-Webster Dictionary do dzisiaj nie uznał za stosowne wprowadzenia definicji słowa do swoich zasobów. Za tę „przysługę” kurtuazyjnie podziękował wszystkim w roku 1991 na spotkaniu w Baden David Rockefeller słowami często cytowanymi na niezależnych stronach w Internecie: „jesteśmy wdzięczni wydawcom Washington Post, New York Times, Time Magazine i innym wielkim publikacjom, których menadżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy. Dziś jednak świat jest już dużo bardziej wyrafinowany i przygotowany do organizacji rządu światowego. Idea ponadnarodowej suwerenności elit intelektualnych i światowych bankierów jest z całą pewnością korzystniejsza od narodowego samostanowienia, praktykowanego w minionych stuleciach”. [6]
Celem członków klubu Bilderberg - wyjaśniał kiedyś William Shannon, redaktor New York Times i ambasador USA w Dublinie za prezydenta Cartera - jest wprowadzenie nas w wiek post-nacjonalizmu, czyli świata pozbawionego państw ale podzielonego na regiony, które łączyć będą Uniwersalne wartości. Jednym słowem chodzi o gospodarkę globalną, jeden rząd świata (stworzony na drodze selekcji a nie elekcji) i społeczeństwo wyznające wspólną religię. By bez przeszkód osiągnąć ten cel, Bilderberdzy skupiają swą uwagę na zwiększeniu zaangażowania środków technologicznych i ograniczaniu świadomości opinii publicznej”.[7] Elita światowa ma to osiągnąć poprzez „stosowanie najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją” (Brzeziński).[8]
W 1995 r. w ramach przygotowań do Nowego Porządku Świata (ang. New World Order - przyp. rzuber) na jednej z elitarnych konferencji w Fairmont Hotel w San Francisco prowadzono dyskusje, które zdominowane zostały przez dwa enigmatyczne określenia: „20:80″ i „tittytainment”. Według analiz, dokonanych na potrzeby przemysłu, w XXI w. światowy system ekonomiczny potrzebować będzie zaledwie 20% populacji świata by wydajnie funkcjonować. Pozostałe 80% stanowić będzie niezatrudniony i wykluczony z życia gospodarczego margines. ‘Tittytainment’ (będący wykreowanym przez Brzezińskiego złożeniem słów ‘tits’ i ‘entertainment’, czyli ‘cycki’ i ‘rozrywka’) ma stanowić mechanizm kontroli i łagodzenia społecznych frustracji i protestów, jakich nie będzie można uniknąć w dalszym rozwoju cywilizacji przemysłowej. Brzeziński sugerował, że wykorzystując metody psychologiczne i fizyczne, koniecznym będzie postępować ze społeczeństwem tak, by utrzymać je w letargicznym uśpieniu, podobnym do tego, w jakim podczas karmienia piersią pozostaje niemowlę.[9] Utrzymanie porządku przez globalnych hegemonów przemysłowych wymagać będzie jednak dużo bardziej zdecydowanych posunięć. David Rockefeller twierdzi, że konieczna będzie znacząca redukcja populacji świata, co ze względu na swoją „kontrowersyjność”, wymagać będzie „umiejętnego” potraktowania problemów etycznych i religijnych w różnych częściach świata.
Rewolucja przemysłowa prowadząca do rozwoju wielkich ponadnarodowych korporacji okazała się, zgodnie z tym, co przewidywał i przed czym przestrzegał Thomas Jefferson, procesem niszczenia idei demokracji i ukształtowała nową erę techno-despotyzmu. W roku 1963 brytyjski dziennik The Observer pisał, że członkowie klubu Bilderberg uważają, iż „przyszłość należy do technokratów, gdyż poważnych spraw międzynarodowych nie można pozostawić w rękach polityków. Tajność ich rozmów wskazuje jednak na to, że ich jedynym celem jest skuteczna dominacja nad narodami świata i zrzucenie całej odpowiedzialności za rządzenie na barki mało znaczących polityków.” [10]
Historia klubu Bilderberg stanowi kompromitujące świadectwo korupcji intelektualnej i moralnego upadku, w jakich pogrążyły się narody zachodnich społeczeństw przemysłowych. Dumni spadkobiercy przepełnionych optymizmem wizji politycznych Thomasa Jeffersona i rewolucji naukowej, sławionej osiągnięciami jego największego idola Isaaca Newtona, padli ofiarą ignorancji, do której rozpowszechnienia przyczyniło się jedno, paraliżujące umysł zaklęcie: „teoria spiskowa”. Spopularyzowany przez media, pozbawiony sensownej treści slogan, służył w XX w. do wyśmiewania każdej niezależnej opinii, poddającej w wątpliwość praworządność i jawność funkcjonowania zachodnich systemów politycznych. Okazał się tym samym skutecznym narzędziem umożliwiającym odwracanie uwagi od najważniejszych inicjatyw elit politycznych, prowadzących do monopolizacji władzy i budowy światowego imperium przemysłowego.
„Dobrze wiadomą rzeczą jest - pisał pionier public relations Edward Bernays, że o wyborze nazwiska [prezydenckiego kandydata] może zdecydować kilka osób siedzących za zamkniętymi drzwiami pokoju hotelowego”. „Jesteśmy rządzeni, a nasze opinie, gusty i poglądy kształtowane są w znacznym stopniu przez ludzi, o których nigdy nie słyszeliśmy.” [11] Wszyscy również wiemy, że z funkcjonowaniem każdej hierarchii państwowej związane jest zawsze działanie tajnych organizacji (nazywanych wywiadem, służbami specjalnymi, organami bezpieczeństwa państwowego, wojskiem czy policją), a także stowarzyszeń biznesowych, wywierających wpływ na decyzje polityczne w formie zakulisowych rozgrywek określanych mianem “lobbingu”. Cywilizacje zawsze „tworzone i kierowane były przez małe grupy intelektualnej arystokracji, nigdy przez masy” - pisał współtwórca teorii psychologii tłumu, dającej podstawy do rozwoju technik propagandowej manipulacji Gustaw Le Bon.[12]
Wyśmiewanie poglądów mówiących o zakulisowych i tajnych działaniach ludzi, dysponujących możliwościami kształtowania decyzji politycznych, których celem jest poszerzanie zakresu władzy ugrupowań czy struktur ekonomicznych przez te osoby reprezentowanych, jest niczym innym jak wyrzekaniem się zdrowego rozsądku. Tego zdrowego rozsądku pozbawiła się zachodnia inteligencja, która swą obecną kulturę polityczną ukształtowała naiwnie w oparciu o dogmat wiary w uczciwość i szlachetność postępowania liderów przemysłu. Wykształcona postawa powszechnej ignorancji jest rezultatem propagowania ślepej wiary w istnienie wolnego, samoregulującego się rynku, będącego w popularnych wyobrażeniach perfekcyjnym mechanizmem ekonomicznej symbiozy równouprawnionych jednostek. Cała tzw. „wolnorynkowa” wiedza ekonomiczna, którą indoktrynowano społeczeństwo zachodnie, całkowicie pomija wpływ przemocy, korupcji, manipulacji, kłamstwa i roli przywilejów w rozwoju gospodarczym społeczeństwa zachodniego. Wiedza ta jest w gruncie rzeczy jedynie quasi naukową metodą umacniania dominacji totalitarnych hierarchii przemysłowych nad zniewolonymi narodami świata. Ten ekonomiczny dogmatyzm, uprawiany ze szczególnym zaangażowaniem przez prawicowe ugrupowania polityczne, ewoluował do roli dominującego systemem wiary i pełni obecnie funkcję obowiązującej religii.
Demokracja, zgodnie z tym, o czym pisał wybitny pedagog i filozof John Dewey, nie może funkcjonować w oparciu o tradycyjny, elitarny system „reglamentowanej” edukacji ale wymaga stworzenia modelu edukacji demokratycznej, który umożliwiłby wszystkim obywatelom rozumienie otaczającej ich rzeczywistości i wyposażyłby w narzędzia do samodzielnego i kreatywnego jej kształtowania. Jeżeli losy świata mają być w naszych rękach, w co z tak imponującym przekonaniem wierzył autor amerykańskiej Deklaracji Niepodległości, musimy odzyskać odebrane nam przez przemysł prawo do decydowania o swoim własnym istnieniu i przywrócić prawa życia Natury, od której nasze istnienie zależy. Od ponad dwóch wieków uznajemy tę prawdę za oczywistą, że każdy z nas został przez Naturę obdarowany pewnymi niezbywalnymi prawami, do których należą Życie, Wolność i dążenie do Szczęścia. Jeżeli tych praw jesteśmy pozbawiani, naszym obowiązkiem jest upomnieć się o nie i zerwać więzi zależności, które są przyczyną naszego nieszczęścia. Długa historia nadużyć przemysłowego establishmentu, prowadząca do ustanowienia hegemonii nad narodami świata, daje nam dziś te same moralne prawo, z jakiego wywiedli swe racje twórcy Stanów Zjednoczonych Ameryki, by ogłosić deklarację Wolności i Niezależności od stworzonej bez naszej woli i wiedzy globalnej tyranii przemysłowej.
Zbigniew Jankowski
PRZYPISY: [1] MN, Tajemnicze spotkanie światowych elit, Wprost, 14.5.2009; [2] C. Quigley, Tragedy & Hope. A History of the World in Our Time, GSG Associates, s. 324; [3] D. Rockefeller, Memoirs, Random Hause Trade Paperbacks, 2003, s. 411.; [4] tamże, s. 412; [5] D. Estulin, The True Story of the Bilderberg Group, TrineDay LLC, 2007, s. 22-23, 28-29; (6) D. Rockefeller w wystąpieniu wygłoszonym na spotkaniu Bilderberg Group, Baden, Niemcy, czerwiec 1991; [7] W. Shannon Plans to Destroy America are Exposed! American Almanac, 11.8.2002, cytowany w D. Estulin, The True Story of the Bilderberg Group, s. 41; [8] Z. Brzeziński cytowany w W. Engdahl, Seeds of Destruction. The Hidden Agenda of Genetic Manipulation, Global Research, 2007, s. 40; [9] H.P. Martin & H. Schumann, The Global Trap: The Globalization and the Assault on Prosperity and Democracy, Zed Books London & New York, 1997, s. 1-4; [10] fragment artykułu The Observer z 7.04.1963 r. cytowany w D. Estulin, The True Story of the Bilderberg Group, s. 37-38; [11] E. Bernays, Propaganda, IG Publishing, 2005, s. 60, 37; [12] G. Le Bon cytowany w S. Ewen, PR! Social History of Spin, Basic Books, 1996, s. 141.Uzupełnienie
Spotkania Bilderbergów są śledzone przez coraz większe rzesze niezależnych reporterów( z Alexem Jonesem na czele). Krąży wiele artykułów w sieci oraz wiele materiału wideo. Poniżej kilka ciekawych wstawek YT.
Zachęcam do śledztwa i poszukiwań
rzuber
Wideo
Brytyjski reportaż
Reportaż Alexa Jonesa
http://video.google.com/videoplay?docid=6690392308244586173
Reportaż o tegorocznym spotkaniu w Atenach
Tendencyjna zajawka w CNN
Brak wpisów o podobnej tematyce.

(głosów: 24, średnia: 4.75 / 5)










wrzesień 1st, 2009 at 10:24
Rzuber świetne opracowanie
“Jeżeli losy świata mają być w naszych rękach, w co z tak imponującym przekonaniem wierzył autor amerykańskiej Deklaracji Niepodległości, musimy odzyskać odebrane nam przez przemysł prawo do decydowania o swoim własnym istnieniu i przywrócić prawa życia Natury, od której nasze istnienie zależy.”
Ale nie bądź naiwny - nie ma żadnych szans na zmianę - co chcesz zrobić?. Oni nie kryjąc się ze swoimi działaniami, śmieją się nam w twarz. Nawet jeśli spróbujesz rozpętać “burzę medialną” to i tak spotkasz się z conajmniej obojetną reakcją Pt publiczności w 99% uwikłanej w to bagno.
Rzuber - moja sugestia - lepiej puść wodzę fantazji i zacznij opisywać rzeczywistość, która nas czeka - wizja zagrożenia jest bardziej sugestywna od życzliwej informacji.
Pozdrowienia i życzę wytrwałości.
wrzesień 1st, 2009 at 10:43
Myśle, że podziekowania należy kierować w stronę pana Zbigniewa Jankowskiego, który odwalił kawał dobrej roboty.
wrzesień 1st, 2009 at 11:54
@es: Oczywiście, że jest szansa na zmiany. Tyle, że droga do nich jest dość trudna i dla niektórych może być ona widoczna jako “nie ma szans”. Oświecanie ludzi, wskazywanie im sprzeczności w działaniach rządów i elit, obalanie spisków, jest podstawowym narzędziem na ten moment. I najważniejsze jest myślenie pozytywne i nie wmawianie sobie “że nie ma szans na zmianę”. Zmiany trzeba wprowadzać na takim poziomie, na jakim potrafimy. Jeśli dostatecznie dużo ludzi będzie w to zaangażowanych to wprowadzimy zmiany na górze i zrobimy porządek z “tajnymi grupami”
wrzesień 1st, 2009 at 22:18
Racja Dominik. Niezależnie czy obiektywnie mamy szanse czy nie na obalenie spiskowców, nie można rozkładać rąk. Trzeba działać, informować! Trzeba wykrzesać z siebie tyle entuzjazmu ile tylko się da i położyć kres tajnym stowarzyszeniom i planom przeciw ludzkości.
“Gdy myślisz, że możesz lub nie możesz, w obu przypadkach masz rację”
wrzesień 2nd, 2009 at 20:22
Kiedy jakiś człowiek staje się politykiem, staje się “reprezentantem” jakiegoś tam kraju. Z tego co wiem, konstytucje większości krajów zabraniają politykom udziału w tajnych spotkaniach międzynarodowych (a do takich należą zjazdy grupy Bilderberg). Każdego więc polityko-pajaca można by bez przeszkód oskarżyć o zdradę interesów narodowych i spiskowanie. Dlaczego nikt tego nie robi? Pewnie dlatego, że na ziemi nie ma instytucji która podejmie się sporządzenia takiego aktu oskarżenia, oraz osądzenia sprawców. Trzeba by to zrobić w ramach czynu społecznego
wrzesień 3rd, 2009 at 09:15
@Dominik, Comer, Korfanty
Rozumiem Was doskonale -nie chodziło mi o to aby osłabiać “morale” - raczej o wzbogadzenie palety sposobów na edukację społeczności. Nie ma co ukrywać, że pieniądz rządzi światem. Prawda jest taka, że teorie spiskowe same sobie szkodzą np. poprzez słabe źródła lub ich brak, działania i wypowiedzi różnych Jonesów i Icke’ow. Z całym szacunkiem dla nich - jest wiele prawdy w tym co mówią ale niektóre teorie “rażą” egzotyką i po prostu sa pozbawione twardych podstaw.
Wracając do tematu - znacie takie powodzenie? “każdy ma swoją cenę” i wy też. Tak niestety wygląda dzisiejszy świat i trzeba się się zastanowić w jaki sposób dotrzeć do tej otumanionej publiki.
wrzesień 9th, 2009 at 22:46
Tak naprawdę boimy się rzeczy, których nie znamy i rzeczy na które nie mamy wpływu. To jak wejście w ciemną ulicę, nie wiadomo co się może zdarzyć, a zagrożenie może pojawić się nie wiadomo skąd.
Nie ma monopolu na prawdę, zawsze uważałem że do prawdy najlepiej dochodzić samemu, a nie powtarzać słowa tych którzy mówią “To prawda!!” ani drugich którzy tą prawdę uważają za fałsz.
Po prostu na bazie opinii innych budować własną opinię, oceniając wszystkie za i przeciw, analizować sprzeczne ze sobą twierdzenia.
Nie wierzę w tzw “teorie spiskowe” ale nie zamierzam wyzywać ludzi, którzy w nie wierzą od debili.
Niech każdy wierzy w co chce, byle tylko w imię własnych przekonań nie szkodził innemu człowiekowi.
A w to, ze pieniądz rządzi światem wie chyba każdy. Ale czy jest lepszy środek wymiany od pieniędzy?
Pozdrawiam.
wrzesień 9th, 2009 at 22:56
Jest - to dobra wola i czyste intencje. Dzisiaj wszyscy jesteśmy zmanipulowani ZAGROŻENIEM - często wyprodukowanym sztucznie. Pomyśl coby sie stało gdyby ten strach był taki malutki. Czy gdybys mógł liczyc na bezinteresowność innych - nie byłoby ci byc łatwiej samemu bezinteresownym? To “pieniadz” przyszłości ;))
wrzesień 10th, 2009 at 10:30
Jasne, że każdy wolałby bezinteresowność. Ale to jest utopia, musielibyśmy się cofnać do czasów kiedy niewiele różniliśmy się od zwierząt. Kiedy nie było systemów politycznych, religii, mediów no i oczywiście wielkich korporacji…
Dzisiaj z bezinteresowną pomocą możemy się spotkać tylko w gronie przyjaciół i w rodzinie - choć i tam nierzadko zdarza się zasada “coś za coś”
Wszystko ma poprostu swoją wartość, niekoniecznie musi być to wartośc materialna.
Pozdrawiam.
wrzesień 12th, 2009 at 16:49
Zastanawialiście się kiedyś jak to się stało, że tak niewielu ma taki duży wpływ na tak licznych? Czy istnieje jeden wspólny mianownik, który zniwelowany sprawi, że reszta perfekcyjnej układanki zawali się niczym dom z kart?
Dopóki bankierzy będą mieli możliwość tworzenia pieniądza z powietrza dopóty będzie ich stać na kupienie każdego rzędu dusz. Aby poruszyć temat monetyzacji publicznie wystarczy oprzeć się o dostępne przepisy prawa i matematykę z poziomu podstawówki. Gdyby wszyscy krytycznie spoglądający na świat zgłębili ten temat i każdy zainteresowałby nim kolejne osoby, najsilniejsze narzędzie zniewolenia znalazłoby się na celowniku. Wtedy propozycje reformy systemu finansowego rządzących pokazałyby ich cynizm i obłudę szerokim masą. Wystarczy doprowadzić do (prawdziwej)dyskusji publicznej w tym temacie, a postawilibyśmy pod znakiem zapytania wszelkie inne działania Bildbergów i innych, o których nigdy się nie dowiemy.
@mk3: Tak jest lepszy środek wymiany od dzisiejszego pieniądza. Tym lepszym środkiem jest też pieniądz ale bezdłużny, taki który istniał przez setki lat zanim bankierzy doprowadzili do obecnego systemu, który szybko zmierza do spektakularnego upadku. Nie miejcie złudzeń… Ci którzy mogą coś na nim ugrać już się przygotowują.
październik 24th, 2009 at 23:44
Ja podchodze do tego zjawiska inaczej.
Alex Jones jest znanym kretaczem, on mowi troche prawdy, ale wiecej przemilcza.
Alex chce abysmy sie bali.
Ja sie nie boje!
Dlaczego mam sie bac?
Zreszta ja jestem chrzescijanka, a wiec wierze w Slowo.
Tam pisze wszystko!
Na czym polega historia o Adamie i Ewie?
Co to znaczy drzewo poznania dobra i zla?
Pomyslcie.
listopad 10th, 2009 at 17:04
Nigdy bym nie uwierzył, że finansiści, bankierzy mogą robić z góry zadłużony pieniądz, który pożyczamy, by jeszcze mocniej zacisnąć pętlę na szyi. Najlepsze jest to, że to jest wersja oficjalna, na którą świat się zgodził. Jakim cudem?
Wyciągnijmy z tej wiedzy maksimum, zmuśmy rządy i media do poruszenia tych tematów - niesłychanie dla nich niewygodnych. Mamy do tego prawo. Gorszy scenariusz zakłada zracjonalizowaną redukcję populacji, więc warto się śpieszyć, na wszelki wypadek - szczepionki, kryzysy, telewizja, koncerny - działają nie tak, jak powinny, przedkładając osobiste interesy nad dobro społeczeństwa - po co nam więc demokracja? Niech nadejdzie rewolucja, to i tak bez znaczenia.
To nie teoria spiskowa tylko dociekanie prawdy mają być głównym celem społeczeństwa.
@Ewa Wybacz prostotę, ale skoro się nie boisz, zaszczep siebie i swoją rodzinę przeciw nowej grypie, wypełnij swe obywatelskie obowiązki, oglądaj i słuchaj co mają do powiedzenia politycy i wierz w ich słowo. Koniecznie nie zapomnij o mtv i telewizyjnej papce mającej utrzymać Cię w fotelu do wyczerpania akumulatorów, byś nie miała czasu myśleć za siebie - wszystko przecież widać i słychać - o czym tu myśleć? Nad czym się zastanawiać?
Na przykład nad tym, że siedząc w domu przed telewizorem marnujesz życie swoje i swojej rodziny. Niewiele znam osób wybiórczo oglądających kanały techniczne, przyrodnicze… Kształtuj swoją osobowość i polskość przez kontakt z rodakami. Żywymi, nie teleturniejowymi czy serialowymi - Ci posiadają modele zachowań zaczerpnięte z podręczników o reklamie i marketingu, nijak mające odzwierciedlenie w rzeczywistości. Przynajmniej ubiegłych lat, ponieważ tendencja do oddawania swoich myśli świecącemu pudełku i poddawanie się jego manipulacji występuje na zatrważającą skalę.
Wyjdź z domu, pojedź do innego miasta, porozmawiaj z ludźmi, sąsiadami - na tym polega życie w społeczeństwie i tylko w ten sposób możemy być świadomi tego, co się dzieje dookoła. Suche fakty, redagowane informacje, przepychane ustawy, korupcja i afery (to dotyczy… całego świata!) jedynie duszą Twoje człowieczeństwo…
grudzień 28th, 2009 at 08:08
Pan autor troche sie zapedzil w swoich wywodach. Jesli odzegnuje sie od czci i wiary wolny rynek - jedyne zrodlo wolnosci jednostki a jednoczesnie wychwala demokracje - prosta droge do socjalizmu i komunizmu, to jest to czystej wody dysonans poznawczy. Pan autor raczy sie mylic w stwierdzeniu, ze naturalnym prawem czlowieka jest prawo do zycia. Taka zebra, antylopa czy inne gnu jakos ich prawa do zycia pan lew nie respektuje. Podtsawowe prawo czlowieka -naturalne prawo to prawo do OBRONY swojego zycia! Prawa do zycia samego w sobie nie ma NIKT. Ono moe zostac odebrane w kazdej chwili i w kazdy sposob. To ze zyje to oznaka, ze potrafie bronic swojego zycia. Tylko i az tyle wyjasnien.
styczeń 21st, 2010 at 09:16
Autor parafrazował jedynie Deklaracje Niepodległości, więc to nie są jego słowa. Są to słowa, które nie zostały skrytykowane jak dotąd przez ostatnie 200 lat. Więc musiałbyś się przeciwstawić nie autorowi ale fundamentalnym przesłaniom amerykańskiej rewolucji. (Nie wiem czy to było twoim zamiarem). …Szkoda że te przesłania widnieją jednak tylko na papierze.
luty 19th, 2010 at 23:51
Przypadkiem trafiłem na tę stronę bo zaciekawiła mnie nazwa grupy Bildenberg. Nie jestem wielce zdziwiony, że takie spotkania mają miejsce i omawiane są na nich sprawy, które nigdy nie powinny być omawiane w takim gronie. Co innego jest gdy prywatnie spotkają się osoby nie będące reprezentantami władzy, służb wywiadowczych oraz wielkich korporacji, a czym innym jest “prywatne spotkanie” (czyt. w tajemnicy i bez rozgłosu) osób z pierwszych stron gazet, piastujących najwyższe stanowiska w polityce czy też w międzynarodowym przemyśle.
Spotkanie osób należące do grupy Bildenberga powinny (muszą) być jawne, a opinia publiczna musi być rzetelnie informowana o omawianych kwestiach. Osoby starające się wprowadzić nowe reguły, które wpłyną na ustrój (lub sposób rządzenia) w danym kraju nie mogą być tajne !
Z tego co wiem polskich członków grupy można podpiąć pod kilka artykułów z kodeksu karnego, jak np. Art. 127 KK oraz inne z Rozdziału XVII KK. Wystarczy wpisać w google i poczytać.
Wielkim nieporozumieniem jest łączenie polityki z biznesem. Nigdy nie będzie normalnych, zdrowych zachowań w społeczeństwie jeśli te dwie rzeczy idą ze sobą w parze. Polityka i biznes zawsze będzie rodzic korupcję oraz patologie społeczne. Mamy tego przykłady na co dzień np. liczne komisje sejmowe badające co chwilę inną aferę. Jesteśmy codziennie zalewani nowymi aferami do tego stopnia, że nie sposób dowiedzieć się jak zakończyły się te sprzed paru lat. Chociażby wielki przekręt z FOZ (ukarano pionki, a grube ryby wyszły z opresji cało).
Oczywiście to co napisałem jest utopią bo wątpię aby chociażby 5% społeczeństwa zechciało choć przeczytać powyższy artykuł nie mówiąc już o jego zrozumieniu i wyciągnięciu wniosków. Tak już ten świat został skonstruowany, że tylko osobom zainteresowanym (czyli np. grupie Bildenberga) zależy na wprowadzaniu w życie swojego planu; natomiast 95% społeczeństwa to konsumenci (mięso armatnie) dające się banalnie łatwo manipulować poprzez reklamę, “cudzą” opinię oraz wmawianie, że np. grupa Bildenberga chce aby wszystkim na świecie było lepiej. To “lepiej” to np. wojny o ropę na bliskim wschodzie, opium oraz szmaragdy w Afganistanie, diamenty w Afryce, tworzenie nowych wirusów oraz pseudo szczepionek oraz dojenie konsumentów z groszy jakie zarabiają sprzedając im usługi finansowe (m.in. kredyty) w Europie oraz Ameryce.
Wg mnie aby nastąpił przełom, o istnieniu tego typu organizacji musiałoby się dowiedzieć kilka milionów ludzi w Polsce oraz dziesiątki milionów na świecie.
Walka z takimi organizacjami to np. bojkot produktów wielkich korporacji, ich usług oraz nagłaśnianie niecnych pomysłów panów od np. Bildenberga.
Niestety do tego potrzebne byłyby chociażby niezależne media, a nie media, których właściciele należą do wspomnianej wyżej organizacji.
Internet jest potęgą ale nie sposób zmusić zwykłego Kowalskiego aby przeczytał i zastanowił się nad otaczającym go światem. Jemu łatwiej jest przyjść po pracy do domu, włączyć tv z ulubionym serialem, a pod koniec miesiąca zapłacić ratę za swój 30 letni kredyt na 2 pokojowe mieszkanie. Takie są realia i chwała temu, kto wpłynie na ludzi aby przejrzeli choć trochę na oczy i uwierzyli, że jednostka też może zmienić świat. Wystarczy aby ludzie bez względu na swoje przekonania religijne, rasę, bez względu na środowisko z jakiego się wywodzą działali w swoim życiu zgodnie z etyką oraz poczuciem, że robią coś pożytecznego, a nie negatywnego. Aby pomagali sobie wzajemnie, a nie wyniszczali. I aby każdego dnia mogli spojrzeć w lustro z przekonaniem, że zrobili dobrą rzecz dla drugiej osoby, którą spotkali na swojej drodze. Aby byli bardziej życzliwi i uśmiechnięci. Czy nie lepiej jest cieszyć się z tego, że komuś się pomogło niż cieszyć się z cudzej porażki pomimo, że samemu nie osiągnęło się korzyści?
Trzeba pamiętać o tym, że organizacje takie jak grupa Bildenberga działają wspólnie i w porozumieniu i dążą do określonego celu. Tam nikt nikomu nie przeszkadza tylko pomaga. Niestety w ogólnym społeczeństwie ludzie nie pomagają sobie nawzajem tylko rzucają sobie kłody pod nogi. Kiedy ludzie nie są dla siebie życzliwi łatwiej jest nimi manipulować.
marzec 20th, 2010 at 22:22
X mylisz się. O społeczeństwie nie można mówić ogólnie, bo skąd my czerpiemy wiedzę o ogóle? Z prasy, telewizji, statystyk? Przecież wiemy, że massmedia kłamią.
Ludzie są bardziej świadomi tego co się dzieje w ich środowisku, niż rządzącym się wydaje i niż przekazują to media.
Świadomość daje możliwość umiejętnego dokonywania wyborów. A wolność to możliwość ich dokonywania. Skutecznie można manipulować tylko ludźmi nieświadomymi.
Jeśli politycy ustanowią prawo, które będzie w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem i będzie krzywdziło obywateli, ludzie świadomi będą je z pełną świadomością łamać.
Nasza narodowa skłonność ( i nie tylko nasza) do nie pokory wobec narzuconego nam prawa i nieuleganiu naciskom, pozwoliła nam przetrwać zabory, okupację niemiecka i sowiecką. Myślę, że zmowę Grupy Bilderberga też przetrzymamy i inne które po niej powstaną.
Ludzie tworzący małe społeczeństwa, częściej kierują się zdrowym rozsądkiem i trudniej im wmówić, że coś jest czarne, jak jest białe. Prędzej pomogą sierotom z sąsiedztwa niż wyślą pieniądze na głodujące dzieci w Afryce. I to jest zdrowe. Dlatego należy dbać o swoje najbliższe środowisko i rozwój jego świadomości.
W szkole nienawidziłam „Pozytywizmu” – był obrzydliwie nudny. Ale teraz w dobie dewaluacji humanistycznych wartości i pod rządami globalnych korporacji, widzę głęboki sens tego co oni zrobili dla społeczeństwa i to też jest metoda na współczesne problemy – dotarcie do świadomości społecznej.
marzec 21st, 2010 at 00:51
Joanna, w jakiej kwestii konkretnie się mylę?
Wiedzę o ogólnym społeczeństwie można czerpać z historii, jak ludzie zachowywali się na przestrzeni minionych lat.
Masz rację, że Ludzie tworzący małe społeczeństwa, częściej kierują się zdrowym rozsądkiem i trudniej im wmówić, że coś jest czarne, jak jest białe. Niestety Ludzie NIE są bardziej świadomi tego co się dzieje w ich środowisku, niż rządzącym się wydaje i niż przekazują to media - jak to napisałaś. Jeśli byliby świadomi to w przeszłości nie doszłoby do powstania III Rzesz oraz tragedii w postaci II w.ś. Aktualnie społeczeństwo nie wierzyłoby politykom obiecującym gruszki na wierzbie, a jednak co wybory ludzie oddają swoje głosy na polityków, którzy ich bezczelnie okłamują. Polecam film “Władcy marionetek” Tomasza Sekielskiego. Zapewne wiele osób zdawało sobie sprawę jak w rzeczywistości zachowują się politycy, a mimo to nie zrobili i nie zrobią nic. Dlaczego tak jest? A to dlatego, że ludzie przyjmują z pokorą zaistniałą sytuację. Minęły już czasy kiedy tłum poderwie się do rewolucji. Nigdy już nie będzie sytuacji, że 99% społeczeństwa ogarnie totalna bieda lub będą niezadowoleni z aktualnej sytuacji politycznej i postanowią obalić rządzących. Zawsze będą ludzie, którzy uznają, że nie warto nic zmieniać ponieważ jest im dobrze w danym momencie ich życia (np. mają pracę, żyją na standardowym poziomie i nie chcą się wychylać). Jeśli nie gazuje się ludzi i nie rozstrzeliwuje ich na ulicy jest OK. Ale można ich zniewolić w inny sposób - podatkami, przepisami, kontrolami.
Napisałaś “Jeśli politycy ustanowią prawo, które będzie w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem i będzie krzywdziło obywateli, ludzie świadomi będą je z pełną świadomością łamać.” Tak być powinno ale ci ŚWIADOMI zawsze będą w mniejszości, a większa część społeczeństwa przyjmuje obowiązujące prawo bez większych protestów. Jest cała masa absurdalnych przepisów i ludzie nic z tym nie robią poza ich przestrzeganiem aby uniknąć kary grożącej im za złamanie tych przepisów. Tak było w przeszłości i jest nadal zarówno w Polsce jak i w innych krajach. Do kontroli ludzi i egzekwowania przepisów rządzący mają policję, urzędy skarbowe, sądy oraz inne organy państwowe, które skutecznie każdego niepokornego usadzą na dupie.
Napisałaś “Świadomość daje możliwość umiejętnego dokonywania wyborów. A wolność to możliwość ich dokonywania. Skutecznie można manipulować tylko ludźmi nieświadomymi.” Zgadza się ale napisałaś również “Nasza narodowa skłonność ( i nie tylko nasza) do nie pokory wobec narzuconego nam prawa i nieuleganiu naciskom, pozwoliła nam przetrwać zabory, okupację niemiecka i sowiecką. Myślę, że zmowę Grupy Bilderberga też przetrzymamy i inne które po niej powstaną.” Niestety okupację i zabory były tworzone i nadzorowane przez jedno państwo lub koalicję (okupanta). W każdym z przypadków jak pokazuje historia pomocy Polsce użyczyło inne państwo chcące obalić aktualnego okupanta. Teraz nie ma przeciwników - wszyscy rządzący “dmuchają w jedną trąbę” !
Do kogo zwrócisz się o pomoc jeśli wszystkie kraje świata narzuciłyby swoim obywatelem wszczepianie chipów aby zwiększyć nad nimi kontrolę? Teraz może to wydaje się absurdalne, ale jak widać grupa Bilderberga ma na celu wieczność i kontynuację swoich rządów tak samo jak ma to miejsce w Watykanie. Tam nikomu się nie speszy. Władza ma po prosu trwać i postępować.
Teraz mamy sytuację jak w znanym wszystkim przysłowiu: Psy szczekają, a karawana idzie dalej.